wtorek, 26 lipca 2016

Miejskie wakacje

"Moja osobista stylistka", która zapewne też jest waszą , napisała ostatnio o "staycation" -czyli zostań na miejscu w wakacje i odpuść sobie podróże. Tym samym natchnęła mnie do napisania o wakacjach ,które uwielbiam spędzać w mieście.Swego czasu napodróżowałam się do syta. Teraz doceniam spokój i ciszę w letnim Krakowie, po prostu mój ulubiony "the sound of silence".
Niestety, w tym tygodniu ten spokój zakłóca sound młodzieży światowej (?),która nocami ryczy pod oknami (a myślałam, że spędza czas na modłach). Mieszkam w newralgicznej okolicy, zresztą w Krakowie wszędzie jest newralgicznie z okazji śmd.
Na szczęście, pod moją kamienicą zaczyna się park leśny, który otula  dzielnicę gęstą roślinnością. Zatem udaję sie dziś na spacer.
Miał być upał -ale jakoś temperatura do wytrzymania.

Tak się zaczyna MÓJ park.


Okulary są niezbędne przed południem. Bluzka z oczywistym w tym sezonie dekoltem "carmen". Faktem jest, moje kochane, że ramiona to jedna z niewielu części ciała , które jeszcze można pokazać. Arsenał części do pokazywania dziwnie się co roku kurczy.
Bluzka została pozyskana metodą Jacykowa- po odcięciu od sukienki (F&F).


Na stopach mam niesamowicie wygodne zamszowe espadrille na koturnie (F&F)


W parku przed południem udało mi się spotkać tylko dwie osoby z uroczymi kumplami.
Pani ubrana jest bardzo zmysłowo i kolorowo, pies dopasowany do koloru fryzury. A ten Pan - raczej zachowawczy styl, natomiast piesek łączy się harmonijnie z koszulą i spodniami Pana.


 W MOIM parku jest miejsce, gdzie okoliczni dżentelmeni ("Pani kierowniczko, rączki całuję, czy będzie pani uprzejma wspomóc mnie złotóweczką  bo kolegów na imieniny zaprosiłem") mogą wypełniać czas wolny (wyłącznie) grami intelektualno-towarzyskimi np.w chińczyka.
                                                      

Mam  dziś niewielka torebkę złożoną z dwóch torebek, część łącząca je z sobą jest w kolorze granatowym.
(PARFOIS)
                                

Na obrzeżu parku znajduje się nieduża (dlatego miła i przytulna) galeria handlowa. Tak można połączyć przyjemne z pożytecznym - zajrzę do MONNARI.


Czerwone kotary w przymierzalni to znak rozpoznawczy butiku Monnari, skorzystam z czerwonego tła żeby pokazać jaki mam "środek" (górę i dół już pokazałam). Spódniczka w paski została pozyskana z bardzo przeciętnej sukienki metodą Jacykowa -po odcięciu tym razem banalnej góry. Zainspirowały mnie do ucięcia kieszenie w szwach bocznych wykończone wewnątrz czerwonym materiałem (na zdjęciu niestety nie widać).


Wracam przez jodłowy fragment lasoparku. Specjalnie nie podam nazwy dzielnicy, bo pewnie wszyscy chcieliby tu zamieszkać. Nadmienię tylko, że nie ma tu domów z betonu chociaż wolnej miłości nie brakuje, jest za to parę cudownie klimatycznych uliczek. Pokażę je następnym razem.





14 komentarzy:

  1. Kraków jest bardzo klimatyczny, miejsce w którym mieszkasz już mi się podoba, mieszkam też na starówce ale nie tak okazałej jak Twoja :)) Super wyglądasz :)) bardzo mi się podoba Twoja twórczość zmian ciuchowych :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Marzenko za miły komentarz.Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Teraz w Krakowie jestem rzadko, ale bywało, że spędziłam tam całe wakacje. I fajnie było, bo zawsze było coś do obejrzenia, posłuchania, czy odkrycia na nowo ... Zestaw piękny, świetne dodatki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz Jolu, w Krakowie można fajnie spedzić nawet całe życie (albo pół) :)

      Usuń
  3. hahaah - jak zwykle z poczuciem humoru :) . Carmen - pełna zgoda, ramiona są jeszcze całkiem, całkiem - nie mówię o Twoich, ale naszych, wspólnych ramionach ;) . A Kraków ... - moje najpierwściejsze miasto ;) , ale nie w tych dniach. Pozdrawiam Margot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wrażenia, że tak szybko opublikowałaś nowy post :D nie skomplementowałam Twojej stylizacji. Połączenie Carmen ze spódnicą w paski od razu nadało całości letni, wakacyjny wygląd i do tego buty na koturnie - super. Margot :)
      P.S.
      Szkoda tylko, że nie pokazałaś więcej zdjęć :( .

      Usuń
    2. Robiłam zdjęcia metodą "selfie", wiec nie było łatwo:) są wakacje i trudno złapać fotografa, zresztą z zasady nie pokazuje zbyt wielu zdjęć bo mój blog zmienił sie (sam!) w bardziej pisany....Cieszę sie jednak ,że sie domagasz, Margot. Ściskam :)

      Usuń
    3. Zapomniałam jeszcze o torebce - bardzo fajny pomysł, ale także kolory śliczne. A co do fotografów - to jest chyba największy problem w związku z prowadzeniem bloga, trzeba polegać na kimś innym, a to zawsze łączy się z ograniczeniami. :( Pozdrawiam słonecznie Margot

      Usuń
  4. Grażynko, bardzo fajny post! taki pogodny, pełen humoru :) tez mieszkałam koło parku, wielkiego parku i znałam tam każdą ścieżkę ;) mając taki park "pod nosem" to nie chce się wyjeżdżać! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny sposób na "odnowienie" garderoby. Coś ciachnąć, przerobić i już mamy nowy ciuszek :)
    Grażynko, bardzo fajnie dobrałaś elementy tej pociętej garderoby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to bardzo kreatywna metoda. Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Mieszkam stosunkowo blisko Krakowa. Morze wspomnień wszelakich i zawsze pozytywna atmosfera. ŚDM na szczęście skończone ;)
    Podoba mi się spódnica ex-sukienka. Fajna ołówkowa - lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie też dużo takich miejskich wakacji.
    Super wyglądasz, pasiasta spódniczka świetna.

    OdpowiedzUsuń