sobota, 26 listopada 2016

Solna 1

W minionym tygodniu spotkała mnie miła niespodzianka, otóż otrzymałam zaproszenie na otwarcie nowego SHOWROOM'u na krakowskim Podgórzu. Otwarcie było huczne i bogate w imprezy towarzyszące - niestety, odbyło się w środę wieczorem. Niestety dla mnie, bo jako kobieta wiecznie pracująca właśnie w tygodniu pracuję (wieczorami) a czasem dysponuję w weekend.
W związku z zaistniałą sytuacją odwiedziłam  SHOWROOM SOLNA 1  dzisiaj. Mieści się w bardzo reprezentacyjnym budynku pod numerem 1 przy ulicy Solnej.


Wnętrze jest bardzo przestronne i nowoczesne, zaprojektowane ze smakiem i przytulne. Ekspozycja oferty handlowej jest rozmieszczona swobodnie w sposób dostępny dla klientek.
W ofercie znajduje się w obecnej chwili kolekcja  Dorota Goldpoint - Piękna Siła ( luksusowa marka dla kobiet  preferujących naturalne tkaniny i perfekcję wykonania)  oraz kolekcja pięknych torebek wizytowych i codziennych marki Gawor. Znajdziecie tu również buty (np. aksamitne czółenka).





Obsługa jest miła i kompetentna, z pewnością zaoferuje klientkom nie tylko interesującą kolekcję odzieży i torebek ale także  filiżankę  wspaniałej kawy.


Showroom proponuje nie tylko zakupy ale także  artystyczne wydarzenia (np. wystawa fotografii Bartosza Głowackiego) i pokazy mody.
Pierwszy pokaz mody odbył się w minioną środę 23go listopada, jako modelki wystąpiły znane aktorki (m.in. p.Bożena Dykiel).
Osobiście cieszę się, że powstało w Krakowie takie interesujące miejsce związane z modą. Z pewnością zdobędzie popularność wśród  krakowskich pasjonatek mody.

Relację z otwarcia znajdziecie pod adresem :  https://web.facebook.com/ShowroomSolna1




piątek, 18 listopada 2016

Soczysta gruszka


https://www.google.pl/search?q=sylwetka+gruszka
Sylwetka kobieca o pięknych, zaokrąglonych biodrach i udach nazywana jest "gruszką", a ja wolałabym ją nazywać "dorodną klepsydrą ". Tak niewiele brakuje jej do ideału klepsydry, zresztą, czasami gdy widzę piękną gruszkę ( ulubioną przez rzeźbiarzy) zastanawiam się, czy nie jest piękniejsza od  banalnej, w końcu, klepsydry. Dlatego, moje drogie gruszki, przestańcie się zamartwiać rzekomą niedoskonałością.
W życiu nie ma nic lepszego od dążenia do ideału , więc - jest co robić.
Jak zwykle pojawia się pytanie : w co się ubrać? Jak podkreślić walory i zminimalizować niedoskonałość proporcji? 
Gruszka posiada nieco większy obwód bioder od szerokości ramion ,co czasami stwarza kłopot, szczególnie  gdy chcemy założyć sukienkę bez rękawów a wystarczy wybrać fason z pięknym dekoltem opartym szerokim kołnierzem na ramionach. Przy takim, z lat 50-tych, fasonie cudownie podkreślimy szczupłą talię gruszki. Dół sukienki powinien być raczej wąski (odwrócony stożek) lub szeroki - ale dopiero poniżej linii bioder.

https://www.google.pl/search?q=sylwetka+gruszka
Anna Oberc, która gra rolę Moniki w serialu "Singielka" jest piękną gruszką i cudownie eksponuje swoje walory w kostiumach filmowych, utrzymanych w stylu lat 50-tych. Te wąskie spódnice z wysoka talią, urocze bluzki z bufkami oraz niesamowita fryzura tworzą doskonałą oprawę jej urody.

https://www.google.pl/s
Prywatnie też dobrze wybiera kreacje.

https://www.google.pl/s

Gruszki mają zwykle zgrabne, szczupłe łydki i to jest niezaprzeczalny atut. Wtedy można założyć krótszą spódnicę ale na górę proponuję żakiety w formie "pudełko", lub z baskinką (dopasowane w talii), bluzki włożone w pasek spódnicy albo białe koszule w męskim stylu z szerokimi rękawami. Po prostu troszkę równoważymy dół i górę sylwetki - ale bez przesady. Warto pamiętać, że bluzki kończące się nieco poniżej talii, skrojone w linii trapezu będą powodowały, że wszystko poniżej wydaje się szczuplejsze.
Jedyna rzecz ,której nie polecam to nadmiar kg poniżej talii (z przodu), piszę enigmatycznie, bo nie chcę być okrutna.
Wszystko, co napisałam wiem z obserwacji i współpracy z koleżanką, która stale miała niepotrzebne dylematy w kwestii ubioru osobistej gruszki.
Gruszki naprawdę są piękne.

https://www.google.pl/
Na zdjęciu powyżej wolałabym białą koszulę zamiast tej zbyt dopasowanej bluzki i paska w złym stylu ale popatrzcie, jak odpowiednia długość spódnicy, trochę staroświecka lecz  bardzo elegancka wpływa na sylwetkę.


sobota, 12 listopada 2016

Zimowe inspiracje

Kamizelki i kamizele ze sztucznego futra to wiodący temat zimowej mody w tym roku. Chociaż - już rok temu przerabiałam z moją przyjaciółką stare futro z jakiejś południowo-amerykańskiej "kozy"  ( nazwa chwilowo mi umknęła) właśnie na kamizelę .

Zdjęcie:

Wyszło całkiem nieźle.

Oczywiście przyszło mi na myśl kilka pomysłów do zastosowania w tym sezonie. Może będą dla kogoś inspiracją ?
Na rysunkach jest kilka wariantów noszenia takiej kamizeli, jest rzeczą oczywistą, że w naszym klimacie trzeba pod spód założyć ciepłą kurtkę. Dobrze się sprawdza parzona wełna bo ciepła ale nie gruba.
Myślę, że przy "plusach dodatnich C" wystarczy gruby sweter z golfem.




Kamizela dobrze się nosi  "niezobowiązująco" np. z jeansami i skórą. Poza tym  mamy duży wybór pięknych, kolorowych sztucznych futer więc ta zima może być wesoła.
Na wesoło szybciej przeleci.




sobota, 5 listopada 2016

Kilka pomysłów

A ja jeszcze ciągle tkwię w temacie aksamitnym. Ten materiał jest doprawdy fascynujący, odkryłam jeszcze jeden jego rodzaj, dla mnie bardzo przydatny  bo nie błyszczący lecz matowy. Jest to coś w rodzaju sztucznego zamszu, kiedyś się mówiło, że to dywetyna ale ta nazwa na pewno już jest nieaktualna.
Zaletą tej tkaniny jest  jej miękkość, łatwość szycia ( nie pruje się na krawędziach ), nie gniecie się i jest dość ciepła. Na jesień i zimę w sam raz.

https://www.google.pl/
Dywetyna występuje w wielu pięknych kolorach.

Trwając w temacie popełniłam kilka rysunków na temat aksamitu lub dywetyny, która poza wszystkimi zaletami jest bardziej "codzienna w użytku" niż eleganckie aksamity i welury.

Na poniższym rysunku dominują odcienie granatu z dodatkiem ciepłego brązu.


Zestaw w odcieniach szarości, ale przecież może być w całkiem innej gamie kolorystycznej.


Tutaj z kolei wszystko w gamie karmelowej  ze swetrem w kolorze ecru.






wtorek, 1 listopada 2016

Ach,jak przyjemnie...

Pisanie bloga to prawdziwa przyjemność ale też praca, wymagająca bo musi być rzetelna. Jeśli o czymś piszemy to musimy odpowiadać za merytoryczną treść, jeśli tylko pokazujemy własne lub cudze zdjęcia, to również jest to działanie wymagające  rzetelności. Zdarza się, że zdjęcia na blogach są zrobione byle jak i byle czym, sama przeżyłam taki moment kiedy usiłowałam radzić sobie sama ( z konieczności) i bardzo się tego po fakcie wstydziłam. Lepiej zrobić sobie przerwę i nie zamieszczać byle jakich zdjęć.
Tu powinnam zamieścić przykład zdjęcia - sięgnę własnych zasobów.
Oto przykład zdjęcia niedobrego z powodu :

  1. słabej ostrośći
  2. złego kadrowania
  3. zbyt zakłóconego tła
  4. zbyt nasyconego koloru
  5. perspektywa żabia (w tym wypadku pokazuje dziurki w nosie i skraca proporcje twarzy)
Uffff!!!!!


Najdziwniejsze było to, że mimo niedociągnięć stale dostawałam miłe komentarze.
Najpierw pomyślałam sobie - chyba nie jest tak źle, skoro czytelniczki nie widzą niedociągnięć. Rodzina mnie kocha, więc oszczędzała moją miłość własną, ale z wrodzoną delikatnością moja córka (fotografik) podarowała mi blendę. Rozkładanie blendy to prościzna ale składanie wymagało ode mnie dużej koncentracji . Pokonałam trudności i przekonałam się jak blenda ułatwia fotografowanie w słabym oświetleniu domowym.
Wtedy dotarło do mnie, że czytelniczki mojego bloga dzielą się na te, które mnie lubią i wybaczają potknięcia oraz te, które zabiegają o wzajemność komentowania  u siebie ( być może też o frekwencję na swoich blogach).
Gdybym dostała komentarz w stylu: "moja droga, masz chyba popsuty aparat bo złe zdjęcia wyszły", albo "kochana, chyba wczoraj balowałaś , bo zdjęcia też trochę zachwiane" - szybko bym się zorientowała, że nawalam.
Po kilku latach blogowania dochodzę do wniosku, że to zjawisko komentatorskie można chyba nazwać kółkiem wzajemnej adoracji, bo nawet jeśli zdarzy się  nie trafić w punkt ze stylizacją (dumnie nazywając zestaw ubraniowy) albo popełnić jakąś koszmarną gafę z doborem rozmiaru lub koloru - zawsze w komentarzach pojawia się sentencja: ślicznie wyglądasz. Jak to ślicznie -skoro bardzo źle?
Ja mam zasadę łatwą do stosowania, żeby nikogo nie ranić a dać delikatnie znać co myślę-wybieram jeden element ubioru i na nim się skupiam. Czasami chwalę tylko jakość zdjęć.
Bardzo rzadko się zdarza i tylko u wytrawnych blogerek, że potrafią szczerze napisać: niedobrze w tym wyglądasz, nie twój kolor, nie twój fason itp. Bardzo to cenię.
Jest jeszcze jeden element komentatorski, który trochę mnie dziwi i irytuje. Często czytałam, że się za mało uśmiecham, ale ja uważam, że pokazuję tylko ubranie i nie muszę się "przymilać" na zdjęciu, bo nie o to chodzi. Znam  blogerki, które w ogóle nie pokazują twarzy na zdjęciach  i słusznie, bo wtedy po prostu oglądam stylizację.
To nie mają być zdjęcia do albumu rodzinnego tylko dokumentacja.
Zresztą, zwykle po jakimś czasie resetuję większość zdjęć. Zostawiam tylko te najbardziej udane.

Na koniec zdjęcie z gatunku mniej udanych technicznie ale za to uśmiech jak należy.



ps. A może warto zacząć pisać prawdę w komentarzach i po prostu wspólnie dyskutować o modzie i stylu ?