poniedziałek, 26 sierpnia 2019

O trendach na przestrzeni


Moje drogie,
tytuł jakby niedokończony ,ale w całości mógłby Was zniechęcić, bo brzmiałby jak nudny wykład - oczywiście chodzi o przestrzeń wieków.
Zaglądam często na stronę Phenomenal Us , śledzę treści i dyskusje, jakie się na tej stronie pojawiają, często za sprawą administratorek czyli Małgosi Douglas i Oli Bonk.
Bywa ciekawie ,a nawet kontrowersyjnie.
Ostatnimi czasy pojawiła się nowa odsłona wyż.wym. autorek pt."TRENDYSTKI" (dobrze,że nie "trendowate", bo ja często używam żartobliwie takiego zwrotu pisząc o namiętnych wielbicielkach trendów.
Moje przemyślenia na temat trendów w modzie damskiej pchnęły mnie do napisania tego felietoniku (sic!). Zadaję sobie i Wam pytanie: dlaczego my przez te trendy tak często cierpimy i się poświęcamy fizycznie oraz psychicznie ? i to w  całej historii mody damskiej i nie tylko, chociaż prawdę mówiąc to zawsze miałyśmy gorzej w tej materii (bo cóż to za udręka takie suspensorium czy buty na obcasach do jazdy konnej....)
Zatem zgłębiam tę wiedzę modową i wychodzi mi na to,że do czasu rozkwitu cywilizacji i kultury
Mezopotamii żyło się dość swobodnie, jakiś kwiatek  czy rajski listek był wystarczająco wytworny    (w ciepłym klimacie). Kontakty międzynarodowe też były dosyć znikome, więc zanim zaczęłyśmy używać muszli i kutego złota trochę swobody w modzie było. Żelazo też może zdobić urodę.
Zło przyszło wraz z sumeryjskimi tabliczkami, na których zapisano całe mezopotamskie zwyczaje dość dokładnie. Tam właśnie , nad Eufratem ,powstał UBIÓR ( stylizacja).
Podstawą ubioru było futro(cięte w pasy) oraz skóra, ale nawet jeśli to była futrzana peleryna i spódnica - biust należało otwarcie eksponować . Chociaż tyle w tym klimacie! To był TREND.
Właśnie tam "stylizacja" miała wielkie znaczenie społeczne i polityczne ,szczególnie wśród panów, strój był wizytówką i informacją o roli społecznej osoby ubranej. Co innego urzędnik (i jego żony) a co innego prosty rolnik. W sumie rolnik wyszedł lepiej na ignorancji trendu, bo się mniej spocił.
Do końca Renesansu spokojnie dawałyśmy radę,trendy nie były zbyt wymagające, może tylko te Średniowieczne wymagania co do nakryć głowy ,niezwykle strojnych, wysokich, umieszczonych na połowie wygolonej głowy nad czołem (może stąd ta "białogłowa"...).Wysokie czoło, to było TO.
Ten trend chyba powraca,bo często widuję kobiety z wygolonym kawałkiem czaszki. Cóż ,trendy powracają,  moda zwykle zatacza koło, wtedy czoło, dziś skronie lub potylica, taka mała innowacja.
A potem już poooszło !
No i mamy Barok, mój Boże! zaczęła się udręka i to na wszystkich, możliwych frontach:
głowa - peruka wielkości Katedry Notre Dame,
biust - ściśnięty i pod brodą,
talia - ten koszmarny gorset,
biodra - konstrukcja metalowa lub fiszbinowa poszerzająca ich wielkość i obwód  monstrualnie ( ale przynajmniej można było swobodnie siusiać na wersalski trawnik, nikt nie zauwazył),
stopy - lekkie pantofelki na słupku, rzadko się sprawdzały na błotnistych ulicach , stopy marzły ale było ładnie( zresztą, jakie to ma znaczenie w porównaniu z chińską ,damską stopą długości 7cm i szerokości 2,5 cm). Poza tym, damy siedziały w pałacach  i wychodziły tylko na bal lub raut.
Było też w modzie pewne udogodnienie, damska bielizna intymna nie była konieczna, co znacznie ułatwiało kontakty międzyludzkie.
Był taki moment w okresie EMPIRE kiedy panie mogły poluzować gorsety i odetchnąć pełną piersią,  sukienki były dość proste i powiewne a trend nakazywał aby talia wypadała tuż pod biustem. Ta tendencja sprawdzała się w ciąży. Stan błogosławiony(nie zawsze zasadny) można było zgrabnie zatuszować.
Itd,itd. aż do COCO. Ta odważna rewolucjonistka mody złamała wszystkie dotychczasowe trendy.
Stworzyła trendy całkiem nowe i bardziej przyjazne - ucięła od dołu, poszerzyła w talii, opuściła biust i pokryła go perłami, zmniejszyła głowę bo skróciła włosy, zaanektowała małe, męskie kapelusze, ubrała nas w dzianinę, a przede wszystkim wyrzuciła GORSET ! Chociaż  widziałam ,że wraca,  na razie nieśmiało.
Wydawało się, że da się żyć. Nadzieja matką naiwnych . Pojawiły się szpilki. Bolesny  trend. Kto to wymyślił ? Włosi czy Francuzi? Byle tylko kobietę zgnębić ,dla własnej przyjemności wizualnej.
Tak zaczęła się nasza gehenna. Szpilki Blahnika nadają się tylko do siedzenia albo wożenia samochodem. Ale miło popatrzeć ,bo są to rzeczywiście dzieła sztuki. I tak cierpimy dla mężczyzn. Poświęcamy się ,byle wyglądać. Jesteśmy gotowe  wydać ostatni, mężowski, grosz na cudne buty.

W dawnych, lepszych czasach, trendy nie pojawiały się tak często, w wiekach średnich to raz na 500 lat, teraz nie można za nimi nadążyć. Myślę, że gdyby je wszystkie akceptować to nie zdążyło by się tych trendów ponosić a szafy musiałyby mieć rozmiar co najmniej M4.
Najlepsze są trendy ponadczasowe,można je poddawać metamorfozom i zawsze, tym sposobem, jest się na czasie. Czego i Wam życzę.




niedziela, 3 lutego 2019

Moda dla każdego


Miniony tydzień był bardzo śnieżny i mroźny. Po prostu nosa nie chciało się wytknąć za drzwi.
Prawdę mówiąc, nie jestem wielbicielką zimy - co innego dzieci i zwierzęta. One w końcu doczekały się śniegu w zaspach, które można rozwalać ile sił w nogach i rękach. Dzieci i zwierzęta lubią to bardzo.
Oba te podmioty należy w mróz starannie i ciepło ubrać, im mniejsze tym bardziej. Ubrać.
Całymi godzinami przez okno podziwiałam zimowe stroje psiaków, cóż za różnorodność, kolory i formy fantastyczne. Najbardziej podobały mi się wyżły w swetrach z golfem. Wyglądały elegancko i z klasą.
Swego czasu, mój Fagot (pow.) także wystąpił zimą w  czerwonym golfie wzbudzając ogólny podziw.
Co do ubrań zimowych dla  naszych przytulaków nie mam zastrzeżeń, bo jest to w naszym klimacie uzasadnione, o tyle przebieranie psów za ludzi, w dodatku z wyróżnieniem płci, budzi mój sprzeciw. Nawet mi się nie chce śmiać, chociaż jest to komiczny obraz. Ta tendencja ogarnęła dużą populację właścicieli psów w USA, szczególnie w okolicach Los Angeles, gdzie mieszka pewna polka, projektantka mody dla psów. Jest owa Pani właścicielką dwóch cudnych mini szpiców, które w tym upalnym klimacie grzecznie demonstrują  garnitury i sukienki.
Dziwne mi się wydaje, że im bardziej pani kocha swoje zwierzątko, tym bardziej znęca się nad nim modowo.
Wśród różnych ras psów są także rasy pozbawione kudłatej sierści, a nawet wręcz bez futra i tymi należy się przy niższej temperaturze zająć troskliwie. Żal  patrzeć jak taki maluch drży na wietrze, choć niektóre tak mają nawet w upał....
A czy coś wiadomo na ten temat o kotach? Tylko raz spotkałam się z ubranym w sweterek kotem bezsierściowym (dobry dla alergików) i dowiedziałam się w dzieciństwie o kocie który miał buty.
Czyż nie kochamy kotów?  A może koty w zimie siedzą na piecu? (nasze zasuwają po śniegu, im więcej tego białego puchu, tym lepsza zabawa).

Fakt: koty nie chodzą z nami na spacery i przyjęcia. To jest powód.

Poniżej: galeria modnej zimowej odzieży dla różnych gatunków.








poniedziałek, 28 stycznia 2019

Niektórym to łatwo przychodzi

Zastanawiałam się  jak to jest ,że kobiety po przekroczeniu magicznej liczby "60" zarówno w wieku jak na wadze, nabierają przekonania, że nie warto się  ubierać  bo i tak wszystko źle leży. A poza tym - kto na to zwróci uwagę ?
Pomyślałam i wykrzyknęłam: a Magda Gessler?! Ta pani też już przekroczyła to i owo a jednak się nie poddała wszechogarniającemu  marazmowi . Magda Gessler dobrze zna swoje "warunki" i stosuje proste triki w ubraniu, które pomagają eksponować to co bardziej estetyczne w sylwetce i ukrywają sprytnie to, co trzeba ukryć - w imię estetyki wyglądu.
Wprawdzie jej wagowa 60-tka ma wzloty i upadki co jakiś czas ale nie ma to wyraźnego wpływu na jakość jej stylizacji. 
Magda Gessler stworzyła własny styl. Wcale nie sztampowy i nie przesadnie trendowy, umie wybierać z trendów to, co dla niej najlepsze.
Dobrze wygląda zarówno w pastelach jak i w szarościach, ale ja najbardziej lubię ją w czerni.
Z pewnością jej talent i warsztat malarski ułatwia stylizowanie siebie. 
Jestem przekonana, że ma świetnego krawca i dom mody (Łukasz Jemioł, Valentino...)




https://www.google.pl

Wystarczy trochę wyobraźni i bystre oko, które zauważy te rozszerzane topy, niezbyt długie spódnice, sukienki o linii A, wielowarstwowość, powiewające szale oraz kolory miękkich , lekkich tkanin.
Ważne są buty - niekoniecznie szpilki, koturny też mają urok.



Przyszłość rysuje się kolorowo


Strasznie sie rozczarowałam i zaskoczyłam ponieważ  przez dłuższy czas myślałam, że starszej ode mnie blogerki    nie ma.
Otóż są, a może przynajmniej jedna  gdzieś jest. Tak piszę na wszelki wypadek.
Jakiś czas temu odeszła wówczas najstarsza, 108-mio  letnia  hiszpanka Maria Amelia Lopez. Wytrwała w pisaniu    do swoich 108 -mych urodzin, nazywano ją "małą  babunią". Pisała o świecie który widziała na przestrzeni przeżytych lat, o swoich wspomnieniach. Nie omijała tematów modowych, cytuję:"mini spódniczki spod ,których wystaje para zgrabnych nóg, to jest coś na co miło popatrzeć. Ale zgrabne nogi w tym wypadku są obowiązkowe."
Szwedzka blogerka Dagny Carlsson (1912) twierdziła, że życie zaczyna się po setce (jakkolwiek to rozumieć, wielu uzna że to święta prawda).
Wśród tych pań wymieniono nazwisko Lyn Slater, która ma zaledwie 63 wiosenki. To przecież absolutna młódka! Co za nietakt.
Do plejady gwiazd mediów należy  nasza rodzima pani Helena Norowicz (zaledwie 82)  z wdziękiem i urodą ambasadoruje firmie modowej. Widziałam filmik z jakiegoś pokazu mody w którym pani Helena dziarsko kroczy po catwalku z dumą i bez uprzedzenia.

Do czego zmierzam ? No właśnie,  dziewczyny dbajcie o urodę i uprawiajcie sporty ( choćby z podpórką kijów) bo nigdy nie wiadomo kiedy nagle kariera modelki się do was uśmiechnie.
Właśnie dowiedziałam się, że w Wiedniu (nasza, galicyjska stolica - ciągle w Krakowie aktualna) robi karierę 95-cio letnia fashionistka  Ernestine Stollberg.
Na marginesie dodam, że karierę bardzo ułatwiają dobre znajomości, bowiem jej sąsiadem  był znany w Wiedniu butik PARK.
Sąsiedzi zainteresowali się  modną Ernestine i tak się zaczęło.
Teraz prezentuje ciuchy świetnych projektantów i dobrych marek (ACNE, COMME DE GARCONS, HAIDER ACKERMANN).

Wniosek: mieszkania zamieniamy na garsoniery na parterze (żeby móc szybko wyjść w odpowiedniej odzieży  i odpowiednim momencie) w sąsiedztwie popularnego butiku z klasą.
Usta  umalować !




ps. od dawna twierdzę, że starsze panie nie powinny strzyc się a'la garconne. Trudno odróżnić się od starszego pana.