W taki nudny dzień jak dzisiejszy (ze względu na aurę) zrezygnowałam ze spaceru po parku, zresztą zawsze mam alternatywę - czyli spacer po Galerii Handlowej, niestety. Przynajmniej nie było tak koszmarnie zimno.
Postanowiłam zobaczyć czy jeszcze coś zostało z zimowych kolekcji i na ile to, ewentualnie, jest obecnie wycenione. Ten ostatni, rozpaczliwy niemal, rzut wyprzedaży potrafi zaskoczyć cenowo. Nagle okazuje się , że może być jeszcze taniej. Nie rozczarowałam się, ceny raptownie poszły w dół, można powiedzieć, że się stoczyły. To,co tydzień temu kosztowało 299,99 dziś śmiało eksponuje liczbę 109,99 a nawet 99,99 !
Te liczby mają w sobie jakąś magię. Zastanawiam się, jaka cena produktów podlegających przecenie jest realna? Czy stale przepłacamy?
Znalazłam kilka interesujących rzeczy w całkiem przyzwoitych cenach, które w ciężkich warunkach sfotografowałam. Tłum był dziki.
Śliczny, wełniany płaszczyk w MONNARI, bardzo ciepły i miły w dotyku.
Najwięcej czasu spędziłam w MANGO bo oferta była naprawdę pociągająca, np. ten ładny płaszczyk w kratę, idealny na wiosnę.
Pod spodem wisiały wełniane płaszcze w cudnym kolorze.
Kapitalna kurtka z pianką ale nie "baleronowa", bardzo lekka i ciepła. (Kolor- szary fiolet albo czarny)
Udało mi się sfotografować panią, która przymierzała tę kurtkę i była nią szczerze zachwycona.
Zwróciłam uwagę na fantastyczną kurtkę w kratę ułożoną diagonalnie, taki wzór nie pogrubia! piękne kolory kraty.
Oczywiście było dużo tego ,co lubie najbardziej czyli ślicznych bucików.
Zmyślą o nadchodzącej zmianie pory roku pokazuję dwa trencze (kolorowe). Trencz nr 1 jest pięknie rudy i lekko błyszczący z tkaniny, która przypomina taftę (bardzo mi sie podoba).
Nr 2 jest z grubej bawełny ,klasyczny ale w kolorze brudnego różu, interesujący.
Na zakończenie dwie zabawne torebeczki z PARFOIS.
Może warto jeszcze kupić coś z myślą o wiośnie i w dodatku nie za drogo ?
czwartek, 29 grudnia 2016
wtorek, 20 grudnia 2016
Ucieczka do Egiptu
Można naprawdę wpaść w deprechę o tej porze roku.
Obrzydliwość pogody powoduje obrzydliwość nastroju z powodu braku światła bo słońce pojawia się sporadycznie i na krótko.Ledwie otworzysz oczy, obejrzysz fascynujące wiadomości w Tv a już pora na Szkło kontaktowe . I tak mija szary, krótki dzień za dniem.
Pani Ania (ta, z zielonego ogrodu, kto mnie czyta to wie o kim mowa) postanowiła przedsięwziąć romantyczną wyprawę po słońce i luksus, a nawet po Luxor. Słońce przywiozła z wyprawy (na sobie), Luxoru przywieźć się nie dało. Niewystarczające warunki obiektywne.
W międzyczasie doznała cudownej przemiany, została piękną, jasnowłosą i niebieskooką byłą brunetką. Długość włosów też zasadniczo uległa spektakularnej, dobrej zmianie.
Okazuje się, że przychodzi taki moment, iż babcią warto być jedynie z nazwy owej funkcji rodzinnej. Zmiana emplois wychodzi nam na dobre. A nawet na jeszcze lepsze.
Szalenie podoba mi się Pani Ania w nowej odsłonie i cudownej opaleniźnie z zapasem dobrego nastroju nabytego w ciepłym morzu i piaskach Sachary. Dodatkowo odziana w bardzo twarzowy królewski błękit kaszmirowego płaszcza i hinduskiego szala.
Kolczyki artystka wykonała osobiście.
Nawet pierścionek dopasował się kolorystycznie do całości.
Torebka oraz buty świetnie dopasowane do karoserii i felg.
Jak widać na zdjęciach słońce przywiązało się do Pani Ani.
Obrzydliwość pogody powoduje obrzydliwość nastroju z powodu braku światła bo słońce pojawia się sporadycznie i na krótko.Ledwie otworzysz oczy, obejrzysz fascynujące wiadomości w Tv a już pora na Szkło kontaktowe . I tak mija szary, krótki dzień za dniem.
Pani Ania (ta, z zielonego ogrodu, kto mnie czyta to wie o kim mowa) postanowiła przedsięwziąć romantyczną wyprawę po słońce i luksus, a nawet po Luxor. Słońce przywiozła z wyprawy (na sobie), Luxoru przywieźć się nie dało. Niewystarczające warunki obiektywne.
W międzyczasie doznała cudownej przemiany, została piękną, jasnowłosą i niebieskooką byłą brunetką. Długość włosów też zasadniczo uległa spektakularnej, dobrej zmianie.
Okazuje się, że przychodzi taki moment, iż babcią warto być jedynie z nazwy owej funkcji rodzinnej. Zmiana emplois wychodzi nam na dobre. A nawet na jeszcze lepsze.
Szalenie podoba mi się Pani Ania w nowej odsłonie i cudownej opaleniźnie z zapasem dobrego nastroju nabytego w ciepłym morzu i piaskach Sachary. Dodatkowo odziana w bardzo twarzowy królewski błękit kaszmirowego płaszcza i hinduskiego szala.
Kolczyki artystka wykonała osobiście.
Nawet pierścionek dopasował się kolorystycznie do całości.
Sylwetka Pani Ani nie budzi zastrzeżeń, budzi raczej podziw oraz u niektórych inne, mniej pozytywne uczucia.
Torebka oraz buty świetnie dopasowane do karoserii i felg.
Jak widać na zdjęciach słońce przywiązało się do Pani Ani.
sobota, 17 grudnia 2016
Mała czarna czy...?
Zbliża się okres intensywnego "bywania", mniej lub bardziej zobowiązującego. Mamy spotkania przedświąteczne w pracy i poza nią, że nie wspomnę o spotkaniach świątecznych w gronie rodziny i przyjaciół.
Wypadałoby zabłysnąć w czymś efektownym i odpowiednim. Jeśli chodzi o kolor to ja preferuję dwa - czarny i czerwony.W tym sezonie objawiła się także soczysta zieleń, jest piękna i kojarzy się z kolorystyką świąteczną.
Fason ?- nieśmiertelna "la petite". Tylko, czarna czy może dla odmiany w innym kolorze?
Bardzo prosta, portfelowa sukienka, można w niej pójść do pracy a potem na spotkanie, dodawszy nieco biżuterii.
Odpowiednia sukienka dla dojrzałej Pani, posiada dłuższy rękaw pięknie przeźroczysty i taką samą wstawkę na dekolcie. Można powiedzieć, że to nobliwa sukienka ale bardzo elegancka.
A ta sukienka jest moim "must have". Po prostu idealna ( z czarnymi pończochami).
A może jednak kolor? Ta zielona sukienka bardzo mnie inspiruje.
A to wyjątkowo ładny i praktyczny fason. Kolor też chyba odpowiedni.
Ciekawe, co by powiedziała na temat tych małych nieczarnych COCO ?
Wypadałoby zabłysnąć w czymś efektownym i odpowiednim. Jeśli chodzi o kolor to ja preferuję dwa - czarny i czerwony.W tym sezonie objawiła się także soczysta zieleń, jest piękna i kojarzy się z kolorystyką świąteczną.
Fason ?- nieśmiertelna "la petite". Tylko, czarna czy może dla odmiany w innym kolorze?
http://allegro.pl/show |
http://allegro.pl/show |
http://allegro.pl/show |
http://vzoor.pl/ |
https://www.zalando.pl/sisley |
Ciekawe, co by powiedziała na temat tych małych nieczarnych COCO ?
niedziela, 11 grudnia 2016
Szaleństwo opanowane
Szaleństwo wyprzedaży już powoli nas dopada. Jeszcze parę dni i zostaniemy wchłonięte przez lepkie macki reklamy w przepastne wnętrza galerii handlowych i innych przybytków tego rodzaju.
Postanowiłam w tym roku oprzeć nadmiernemu apetytowi uzależnienia modowego. Przypomniałam sobie na co miałam w ostatnim sezonie ochotę i po ile to było oraz gdzie, po czym udałam się na rekonesans.
Zakupów dokonałam ale bardzo rozsądnie, miałam z sobą listę (krótką). Nie wydałam, zgodnie z założeniem, wielkiej kwoty bo to co miałam kupić było RZECZYWIŚCIE przecenione.Nawet bardzo.
W Stradivariusie nabyłam pantofle zamszowe, na które miałam już dawno ochotę ze względu na ich linię i obcas. Wiecie chyba jak trudno dostać ładne czółenka, które nie są na szpilkach.
W Parfois znalazłam torebkę, którą oglądałam już wcześniej -czekała na mnie.
Torebka ma formę kuferka i jest bardzo pakowna, ostatnio preferuję właśnie ten rodzaj. Wykonana jest z zamszu, gładkiej skóry i lakierowanej a kieszonka (świetna na klucze od samochodu) z nibylamparta dodaje jej wdzięku.
Będzie pasowała do wszystkiego a szczególnie do moich trendowych półbutów (lakierowanych).
A co nowego w waszej szafie ?
Postanowiłam w tym roku oprzeć nadmiernemu apetytowi uzależnienia modowego. Przypomniałam sobie na co miałam w ostatnim sezonie ochotę i po ile to było oraz gdzie, po czym udałam się na rekonesans.
Zakupów dokonałam ale bardzo rozsądnie, miałam z sobą listę (krótką). Nie wydałam, zgodnie z założeniem, wielkiej kwoty bo to co miałam kupić było RZECZYWIŚCIE przecenione.Nawet bardzo.
W Stradivariusie nabyłam pantofle zamszowe, na które miałam już dawno ochotę ze względu na ich linię i obcas. Wiecie chyba jak trudno dostać ładne czółenka, które nie są na szpilkach.
W Parfois znalazłam torebkę, którą oglądałam już wcześniej -czekała na mnie.
Torebka ma formę kuferka i jest bardzo pakowna, ostatnio preferuję właśnie ten rodzaj. Wykonana jest z zamszu, gładkiej skóry i lakierowanej a kieszonka (świetna na klucze od samochodu) z nibylamparta dodaje jej wdzięku.
Będzie pasowała do wszystkiego a szczególnie do moich trendowych półbutów (lakierowanych).
A co nowego w waszej szafie ?
piątek, 2 grudnia 2016
Wpływ życia na życie
Co za przewrotny tytuł ! Chociaż, jak się zastanowić to sposób, w jaki prowadzimy nasze życie codzienne ma niewątpliwy wpływ na tę enigmatyczną całość: ŻYCIE. Na jego jakość i długość.
Długość ma znaczenie. Tyle mamy do zobaczenia, do zachwycenia, do zakochania i do popsucia, że długość czasu trwania ma znaczenie.
Ostatnimi czasy dość często zastanawiam się i analizuję sposób, w jaki przemierzam "padół". Czy dałoby się coś polepszyć i uniknąć niepotrzebnych zdarzeń, szczególnie zdrowotnych ?
Nieuchronnie przecież, nie tylko ja zbliżam się do momentu, w którym następuje tzw. zmęczenie materiału.
Wiecie, że najlepiej jeździć nowym samochodem i to tak góra 5 lat. Potem coś się wgniecie, coś urwie, coś zatrze...i po herbacie. Trzeba szukać kupca, on sobie wszystko naprawi.
Wracając do meritum : jeśli idzie o nasze osobiste "materiały"- można o ich stan zadbać wcześniej.
Okazuje się, że zadbanie o długość trwania w dobrej formie wcale nie jest bardzo trudne. Przeczytałam parę ciekawych artykułów na temat zegara biologicznego. Najważniejsze jest zamieszkać w odpowiednim miejscu czyli w niebieskiej strefie. Takich miejsc na świecie jest tylko 5 ( po tym felietonie może się tam zrobić tłoczno) podaję adresy:grecka wyspa IKARIA, OKINAWA, OGLIASTRA na Sardynii, NICOJA na Kostaryce, LOMA LINDA Kaliforni.
Następny krok to przestrzegać 10-ciu zasad :
Długość ma znaczenie. Tyle mamy do zobaczenia, do zachwycenia, do zakochania i do popsucia, że długość czasu trwania ma znaczenie.
Ostatnimi czasy dość często zastanawiam się i analizuję sposób, w jaki przemierzam "padół". Czy dałoby się coś polepszyć i uniknąć niepotrzebnych zdarzeń, szczególnie zdrowotnych ?
Nieuchronnie przecież, nie tylko ja zbliżam się do momentu, w którym następuje tzw. zmęczenie materiału.
Wiecie, że najlepiej jeździć nowym samochodem i to tak góra 5 lat. Potem coś się wgniecie, coś urwie, coś zatrze...i po herbacie. Trzeba szukać kupca, on sobie wszystko naprawi.
Wracając do meritum : jeśli idzie o nasze osobiste "materiały"- można o ich stan zadbać wcześniej.
Okazuje się, że zadbanie o długość trwania w dobrej formie wcale nie jest bardzo trudne. Przeczytałam parę ciekawych artykułów na temat zegara biologicznego. Najważniejsze jest zamieszkać w odpowiednim miejscu czyli w niebieskiej strefie. Takich miejsc na świecie jest tylko 5 ( po tym felietonie może się tam zrobić tłoczno) podaję adresy:grecka wyspa IKARIA, OKINAWA, OGLIASTRA na Sardynii, NICOJA na Kostaryce, LOMA LINDA Kaliforni.
Następny krok to przestrzegać 10-ciu zasad :
- ćwiczyć naturalnie (ale codziennie) tzn. spacerować na długich dystansach, chodzić po schodach, jeździć na rowerze i uprawiać ogródek,
- nie używać cukru, ograniczyć sól, nie jeść przetworzonego mięsa oraz przetworzonych słodyczy,
- nigdy nie zjadać więcej niż 80% dania ( zmienić talerze na małe) i jeść powoli,
- ser tofu i produkty sojowe to podstawa pożywienia,
- kieliszek czerwonego wina dziennie na dobranoc (hurra !)
- do wszystkiego dodawać kurkumę, to wspaniała przyprawa (unikniemy Alzheimera),
- mieć przyjaciół i spędzać z nimi czas (super!),
- pić 6 szklanek wody dziennie -minimum,
- wprowadzić drzemkę do planu dnia,
- pościć jeden dzień w tygodniu ( tylko np.ryż), skuteczny sposób na obniżenie ciśnienia i odciążenie trzustki.
Brytyjski "Mam talent".
Subskrybuj:
Posty (Atom)