niedziela, 30 lipca 2017

26 lipca -open garden

Znów nastało kolejne lato w ogrodzie Pani Ani. Pełnia lata w całym rozkwicie aż miło popatrzeć.
Przy okazji napawania się pięknem przyrody  skromnie celebrowałyśmy dzień imienin Anny i Grażyny oraz zaległej (dosłownie - w górskiej głuszy) Jolanty.








Mam na sobie sukienkę portfelową (ESSENCE) w czarno - biały wzór kwiatowy (żeby pasował do hortensji-taki sezon) a moje przyjaciółki prezentują się bardziej w stylu"garden casual".

W trawie nikną moje nowe sandałki (GRACELAND) bardzo wygodne, wykonane z ozdobnej tkaniny (jakby zrobionej na szydełku) w dodatku na modnym obcasie.


Pani Jola przywiozła sobie T-shirt z Rio de Janeiro z koralikowym zdobieniem .


30.07.2017






wtorek, 25 lipca 2017

"Ona ma styl"-absolutely fabulous !


Kiedy natknęłam się na to zdjęcie w blogosferze pomyślałam: niemożliwe. A jednak doznałam szoku "zachwytowego". Kto dziś tak umie nosić płaszcz z vinylu? - odarty z czci i funkcji społecznej, symbol czasu słusznie minionego.
Ta dziewczyna jest obdarzona niezwykłym instynktem modowym. Dawno nie widziałam tak dobrych kreacji, nie zawaham się nazwać ich stylizacjami. Propozycje, które pokazuje na swoim blogu są doskonale przemyślane, nie przesadzone i zawierają  elementy aktualnych trendów - ale  zastosowane z wielkim umiarem.
Stałam się namiętną czytelniczką i oglądaczką bloga pt. VEN'S WIFE STYLE.
Żona wspomnianego Vena to Renia Jaz. Tak się podpisuje  Pani Renata Jazdzyk, urodziwa Polka  zamieszkała w Zjednoczonym Królestwie.


Wspaniały komplet w stylu "pyjama", niezwykle oryginalny z orientalnym printem. Akcesoria dobrane świetnie,one tylko towarzyszą nieśmiało, w roli głównej jest niezwykle dekoracyjny garniturek. I to wystarczy aż nadto.


Cudowna prostota zarówno w formie jak i w kolorze. Najważniejsza jest tutaj linia krojów spodni, bluzki, płaszcza -wszystko jakby nieco za obszerne, niedbale założone ale właśnie dlatego takie eleganckie. Wspaniałe buty ( mam takie i teraz wiem jak ich użyć). Torebka po prostu sprowadza cały "sznyt" do skromności. Oto jest sztuka tworzenia stylizacji.


Proszę bardzo ! Dama też może założyć  obszarpane dżinsy i dalej pozostać damą. Te dżinsy mają tutaj dość podstępną rolę do odegrania,  powodują że autorka stylizacji nie wygląda jak tancerka z zespołu pieśni i tańca. Folkowa tunika stała się fantastycznym uzupełnieniem zwykłych dżinsów.  Taki zwykły miejsko-wiejski casual. Pantofle to bardzo modowy dodatek.Torebka pięknie gra w duecie z paskiem.

Nie pokażę więcej stylizacji żony Vena, bo musicie (kto jeszcze tam nie był) wpaść do tej Pani z wizytą. KONIECZNIE.     https://venswifestyle.wordpress.com/

Styl Reni Jaz określę dwoma  słowami :  ABSOLUTELY FABULOUS ! Wykrzyknik jest konieczny.




sobota, 22 lipca 2017

Rekonstrukcja

Bardzo polubiłam tego lata bluzki z szerokim dekoltem i odkrytymi plecami. Nareszcie trochę przewiewu. Ponieważ posiadam sporo niezużytych i podobnych T-shirt'ów postanowiłam je zrekonstruować i mieć coś na czasie.
Sprawa jest prosta. Wystarczy nieco podciąć pod szyją i na plecach, dokupić pół metra elastycznej tkaniny w dowolnym kolorze i doszyć szerokie lub wąskie plisy przy dekolcie oraz rękawach. Elastyczna plisa powoduje iż nie potrzeba żadnej gumki żeby bluzka trzymała się ramion.
1,2,3 i zrobione .Czas rekonstrukcji najwyżej godzina.













środa, 12 lipca 2017

Odrobina Afryki

Tytuł dzisiejszego posta sugeruje, że pokażę jakieś piękne zdjęcia z Afryki. Niestety, jeszcze nie tym razem, zresztą klimat Afryki wcale mi nie odpowiada, wolałabym pojechać do Patagonii i oglądać wypas krów oraz pingwiny.
Postanowiłam przenieść nieco klimatu afrykańskiego występującego na nabytej świeżo tkaninie gatunku wiskoza. Miła i przewiewna, w sam raz na gorące dni w mieście.
Wykonałam sukienkę, która, de facto, jest bluzką i spódnicą. Jak zwykle - rzecz praktyczna, można nosić także rozdzielnie. Świetnie wygląda taka bluzka "carmen" z czarnymi cygaretkami, koniecznie z użyciem klapek.





Tym razem założyłam sandałki na wygodnym obcasie ale również noszę do tej sukienki zamszowe espadrille  (Zara),  kapelusz  (Parfois) i skórzany worek (Monnari).

    Prawie Sahara .
    Z resztek muszę wykonać taki cudny turban -a potem w miasto,a może miejskie safari...?
12.07.2017



niedziela, 18 czerwca 2017

Oversize

No coś podobnego! wyrwał się z mojej dość obfitej piersi poranny okrzyk.
Zupełnie niespodziewanie (nie oglądałam wieczornych wiadomości Tvn- oczywiście) nastała jesień. O zgrozo,16 st. na plusie dodatnim.... A miało być tak pięknie. Planowałam długi spacer odejmujący nadmiar kilogramów, a tymczasem ochota już mi przeszła -choć wola trwała (jak w sprawozdaniu z pochodu 1-majowego w Warszawie :cyt." Ochota już przeszła a Wola właśnie powoli nadchodzi").  Postanowiłam nie poddawać się meteorologii i " trwać przy swoim".
Onegdaj weszłam w posiadanie przepięknego swetrzyska m-ki AUTOGRAPH,  który z pewnością mnie ochroni przed niespodziankami aury ale zapewne także "podciągnie" tzw. stylizację.
Ponadto założyłam przekornie klapki (H&M) zamiast tenisówek żeby podkreślić  trendowy charakter całości.
I to już całe moje zdanie na niedzielę- bo jest sobotni wieczór a jutro też pewnie pozostanę w tej samej aranżacji.











Jako konieczne akcesorium czarno-czerwona torebka  na ramię ,żeby było trochę koloru.



sobota, 17 czerwca 2017

,,Dumna Kobieta - potrzebna od zaraz :)"

Kobieta to brzmi dumnie. W oryginale sentencja brzmiała: "człowiek- to brzmi dumnie", chyba nie byłoby fair zapewniać o jednoznaczności sformułowania.
Tytuł posta został sprowokowany przez firmę  RABBLE, dla której postanowiłam go napisać. Przede wszystkim dlatego, że lubię pisać.
Czy rzeczywiście to stwierdzenie jest prawdziwe? Czy być kobietą to powód do dumy? Czy kobiety  muszą stale udowadniać, że im się ta duma należy?
Ach, ile pytań, same się cisną na klawiaturę. Mam jeszcze kilka w zapasie w razie wątpliwości.
Wątpliwości niechybnie się pojawią.
 Z pewnością znacie słowa piosenki pt.:"Być kobietą". Jak zauważyłam, jest to ulubiony przebój małych dziewczynek. One niecierpliwie czekają na bycie wreszcie KOBIETĄ ale podejrzewam, że nie rozumieją do końca prześmiewczych sformułowań czających się w zgrabnie ułożonym tekście.
Niestety, tak właśnie  jesteśmy często postrzegane - namiętne zakupoholiczki, bywalczynie imprez, kolekcjonerki romansów (nie tylko w literaturze) wyznające jedyną prawdę, że najlepszy przyjaciel kobiety to diamentowa kolia.  Najlepiej żeby była w komplecie z bransoletą i kolczykami.
Chyba już nie będę wymieniać reszty kobiecych zalet. Najważniejsze, że pomimo tylu pięknych cech jesteśmy kochane! Wręcz uwielbianie! Otaczane szacunkiem - hm...
Jeśli  mam się odnieść do tematu osobiście to z pewnością nie utożsamiam się z wyimaginowanym podmiotem lirycznym wyżej wspomnianej piosenki, nie przepadam za biżuterią , ciuchy potrafię zaprojektować sama  a potem sama je uszyć. Na wernisaże i koncerty chodzę bez przymusu lansowania, częściej kupuję książki  niż bułki. Między innymi dlatego, że od pieczywa się tyje.
O miłość nigdy nie żebrałam, i dobrze na tym wyszłam bo zachowałam przyjaźń "przeszłych"panów.
Mężczyznę zakochanego (od nowa)  trzeba zrozumieć, oni też mają wrażliwość, też cierpią kiedy pojawia się nowy obiekt uwielbienia i dylemat, jak zjeść ciastko i mieć ciastko.
Jestem kobietą niezależną, czyli przedsiębierczą i zasięrzutną. Jak porządny excavator (koparka).
Co jakiś czas przeprowadzam analizę własnych słów i czynów, po czym udzielam sobie pełnego wyrozumiałości wybaczenia. To poprawia samopoczucie i umila bycie z sobą.
Zresztą, najlepiej spędza się czas sam na sam z sobą. Można o siebie zadbać i np. zrobić piękny, pracochłonny makijaż. Z latami to zajmuje o wiele więcej czasu i wymaga więcej   środków płatniczych. Można pójść z sobą na zakupy i czymś się dodatkowo pocieszyć jeśli coś poszło nie tak i wpadło się w tzw.dół.
Bardzo lubię odwiedzać butik GATTA żeby kupić sobie kolejne piękne pończochy korzystając z kodów rabatowych w systemie Rabble - https://www.rabble.pl/kody-rabatowe-gatta-2271,  albo może coś wakacyjnego?

https://www.gatta.pl/pl/rajstopy/ponczochy/ponczochy-klasyczne/
https://www.gatta.pl/pl/stroje-kapielowe/




wtorek, 6 czerwca 2017

Coś na gorąco

Mam takie wrażenie, że na upał lepszy jest błękit niż biel. Może dlatego, że błękit wydaje mi się kolorem chłodnym z natury, a biel tak odbija światło, że aż parzy.  W każdym razie - biel w słońcu na pewno razi w oczy. Na błękit w słońcu można patrzeć bez okularów słonecznych.
W związku z powyższymi rozważaniami o wyższości koloru niebieskiego zakupiłam sobie w sklepie ORIENT  błękitną tunikę z długim tyłem, której główną zaletą jest czysta bawełna.
Długi tył tuniki posłużył mi do przedłużenia nieproporcjonalnie krótkiego przodu co w efekcie spowodowało że z tuniki powstała niebanalna sukienka, która ponadto posiada kieszenie, a to bardzo lubię w sukienkach.  Jest lekka i przewiewna, spokojnie zniosę w niej prognozowane upały.
Do takiej sukienki koniecznie trzeba mieć espadrile, trafiłam w DEICHMANIE na śliczne, błękitne, wykonane z tkaniny i zamszu. Oczywiście nabyłam  je bez wahania.
Biżuteria do kompletu : wiszące klipsy z PARFOIS i stary naszyjnik z kulą ziemską wykonaną z malachitu z wtopioną odrobiną opala australijskiego. Na dodatek jeszcze zegarek z niebieską tarczą.
 






Ten błysk to właśnie  lśniący tęczą opal.
 



Muszę przyznać, że mimo "podejrzanej" długości sukienki czuję się w niej nadzwyczaj dobrze.